Wspólna praca Jany Shostak i Rafała Milacha jest zapisem gestu, który na chwilę zmienił przestrzeń Pałacu Kultury i Nauki. Malowany zapis partytury krzyku pojawia się na łuku i we wnętrzu budynku jak ślad działania, które miało wybrzmieć w miejscu publicznym, a potem zniknąć.
Fotografia Rafała Milacha utrwala moment przejścia. Jana Shostak pojawia się między światłem a mrokiem, jak postać pogranicza. Suknia niesie twarze białoruskich więźniów politycznych. To nie dekoracja, tylko obecność. Portrety działają jak głosy, których nie da się uciszyć, przypomnienie o przemocy systemu i o ludziach pozbawionych wolności oraz prawa do sprawiedliwości.
Łuk partytury krzyku okalający wejście zamienia się w znak odcięcia. Przywołuje skojarzenia z kratą, granicą, barierą nie do przekroczenia. Krzyk zapisany w przestrzeni przechodzi w trwały ślad. Z bezsilności staje się wołaniem o pamięć i odpowiedzialność.
Interwencja była efemeryczna. Dziś nie ma jej w budynku. Pozostało tylko zdjęcie i odbitka, które przenoszą ten gest w czas i pozwalają mu dalej działać.






